sobota, 6 kwietnia 2013

Po świętach

Jakoś cicho się zrobiło chociaż niekoniecznie spokojnie. Wiosna próbuje przebić się wreszcie przez ciężką zasłonę zimy. Niespecjalnie chce się wyściubiać nos zza drzwi ciepłego domku. I powstają takie oto różności.



Kroliczek powędrował z okazji urodzin mamy na jej stół wielkanocny. A do kompletu dostała jeszcze wykończoną (wreszcie), specjalnie na tę okazję poduchę:



Igielnik, który najbardziej spodobał się Kici. Być może z powodu ptaszorka występującego na nim:










I zbliżenie na specjalnie do igielnika wyprodukowane ozdobne szpile. Mam zamiar użyć ich do kolejnych pomysłów, które zalegają i nie dają spać :)



A ponieważ wiosna nie zareagowała na moje do niej przygotowania postanowiłam skończyć rękawice chroniące przed kolejnym zlodowaceniem.

A na osłodę dla łasuchów ciasto drożdżowe...

które niestety nie wyszło... tzn. wyszło aż za bardzo z foremki. Otworzyło drzwiczki piekarnika i skorzystało z mojej chwilowej nieobecności żeby wywinąć mi psikus. A ja nieświadoma rosnącego grzyba atomowego w kuchni, zajęta przerywnikiem w pracy nad "lasem piniowym":
Przerywnik-manekin. Nie mam pojęcia co z nim zrobię. Może przyozdobię nim przybornik na nici.
Sam las pokażę w kolejnym poście.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz