Ależ się zestresiłam.
Oto mój pierwszy wpis na współtworzonym przez wiele dziewczyn, kobiet needlepointowym blogu. Nie dość, że dopiero zaczynam blogową przygodę to jeszcze rzucam się na szerokie wody i próbuję dogonić mistrzynie (czyt. obeznane bloggerki). Specjalnie wyczekałam do końca miesiąca, poczytałam co i jak piszą inni i wstawiłam notkę w środku nocy żeby spokojnie zasnąć. Może obudzę się i nie będę pamiętać. Albo uznam to za sen.
Ale co prawda, to prawda - ta nowa przygoda fascynuje mnie i pociąga nieznośnie, do bólu (dzisiaj tzn. wczoraj odebrałam od optyka swoje pierwsze okulary! Czyżby to pierwsza pokuta za grzechy przesiadywania po nocach i rozszyfrowywania schematów?).
Z wierzchu ciemny fiolet
od środka śliczniusi róż.
Teraz patrzę na świat przez różowe okulary :)