Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choinka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2013

Wiosenna leśnomania

Wreszcie nastał marzec. Miesiąc uwielbiany przeze mnie z racji nadchodzącej najpiękniejszej pory roku. Czekam ciepłych dni, kiedy będę mogła wyjść do ogródka i w promieniach słońca haftować, haftować i... quiltingować :)

Oto początki sosnowego lasu wg R.Parolin. Obrazek długi na 1 metr. Ma już swoje miejsce, gdzie zawiśnie. Stąd ta kolorystyka. Uczestniczki sosnowego SALa (w tym i moja skromna osoba) rozpoczęły prace właśnie w tym miesiącu. Zamierzamy pracować do grudnia. Wykalkulowałam sobie, że muszę w ciągu dwóch miesięcy wyhaftować stronę a4 schematu. Stron mam 6.  Może się uda :) W między czasie mam jeszcze tyle projektów, którymi chcę, pragnę się zajmować!

Ten sampler wyszyłam czekając na marzec tj. na chwilę, kiedy będę mogła zacząć wspólne haftowanie sosnowego SALa. Jakoś tak ogarnęła mnie leśnomania. W kolejce już ustawiły się następne drzewa. Okazuje się, że nasza ojczysta Ariadna, świetnie się wkomponowuje.


Sampler czeka na decyzję jakie miejsce zająć. Być może będzie częścią leśnej quiltingowej kołderki...

Pozdrawiam leśnowiosennie.


środa, 16 stycznia 2013

środa

Nie pokazywałam jeszcze swoich hafcików. Zrobione po dłuuugiej przerwie. Trwającej tak ok 20 lat  Krzyżyki zdradziłam na rzecz fotografii, potem biżuterii z koralików. Teraz wracam do wyszywania. Małymi kroczkami staram się doskonalić. Bo dawno temu to ja haftowałam ale chyba nic nigdy nie skończyłam. Zostały mi jakieś stare muliny i teraz je wykorzystam. Nie ukrywam, że pozazdrościłam niektórym bloggerkom ich wspaniałych prac. Przeglądając któryś z blogów trafiłam na zdjęcia dziewczyn siedzących na werandzie i wspólnie haftujących. To mnie zmobilizowało. Zanuciłam  "U prząśniczki siedzą, jak anioł dzieweczki..." i poszło. A blog ? No cóż z racji tego, że jestem niestała więc ma mnie zmusić do konsekwencji i wytrwałości.  Nie chwaląc się mam już pewne wyniki. Przed świętami udało mi się zrobić trzy hafciki. Oto one:





Biscornu, po naszemu mówiąc igielnik. Trochę to duże mi wyszło ale mało waty miałam, więc taki cieniutki ;( następny będzie grubaśniejszy. Bo zakochałam się w tych cudeńkach. Można spokojnie na prezent jakiejś miłej koleżance. A poniżej igielnik, który zaczęłam... hm może skończę... kiedyś.



Ponieważ coś mi nie pasowało z wiszącą choinką na choince, tak więc ta powyżej leży. Na półce. I czeka dnia chwały. Tak na marginesie to nie mam pomysłu co z nią zrobić i jak wyeksponować biedulę.

Śpiewające panienki to stary duński wzór. Przeglądam internetowe stronki i szukam takich perełek. Jeśli ktoś ma coś pasującego to będę baaardzo wdzięczna za podrzucenie info.

A w tym momencie męczę "Dzień babci i dziadka". Babci to ja już niestety nie mam ale haftuję dla moich dzieci, żeby podarowały babciom czyli mojej mamie i teściowej. Pierwsza na ramie babcia-teściowa:

Trochę kulfony zamiast krzyżyków ale to oczywiiiiiiście wina nie moja! Tylko kanwy, muliny (stareńkiej), igły, tamborka, oświetlenia, fotela na którym siedzę i tak mogłabym wyliczać jeszcze. A poważnie - zaczęłam od rączek a na buzi już widać postępy. Zresztą czy to ważne, jak wychodzi? Uwielbiam to robić i to wystarczy!
Pozdrawiam cieplutko.